(Paulina)
Kolejny dzien byl taki jak zawsze..Trening. Wstalam przed czasem,bo caly
czas myslalam o tamtym dniu co bylysmy u chlopakow z BVB. Moze powinnam
z nim pogadac,albo dac mu jakis znak,ze go lubie.Po dlugim rozmyslaniu
zobaczylam,ze trening juz trwa od pol godziny.Wstalam z lozka i od razu
zalozylam na siebie pierwsze lepsze ciuchy,wzielam wode, torbe i
polecialam na boisko.Pobieglam z calej sily,wiec bylam tam w 10
minut.Dziewczyny i trener czekali na mnie. Po minie Jurgena wiedzialam,ze jest troche wkurzony na mnie.Powiedzial tylko:
-Dalej przebierz sie i na boisko!.
-Ok..
Caly
czas myslalam o Marco. Nawet nie moglam sie na treningu skupic.Po
treningu poszlam sobie do restauracji.Idac do niej,zobaczylam chlopaka
podobnego do Marco.Pierwsza moja mysla bylo: 'Podejdz do niego',wiec nie
zawachalam sie i podeszlam.Zlapalam go za ramie i odwrocilam w moja
strone mowiac
-Hallo.
On spojrzal na mnie dziwnym
spojrzeniem.Jednak to nie byl on.Zasmucilo mnie to.Przeprosilam chlopaka
i poszlam dalej.Weszlam do restauracji i zamowilam capuccino i kawalek
ciasta czekoladowego. Popijajac i jedzac patrzalam przez
okno.Zapatrzona,nagla zauwazylam Kevina. Polozylam na stole 30 € i
pobieglam do niego.Mialam pewnosc,ze to on. Podeszlam i zaczelam
rozmowe.
-Kevin,wiesz gdzie jest Marco moze?
-Tak,poszedl do domu.
-Dzieki,a gdzie on mieszka?
-Eemm..wiesz,moge Cie zaprowadzic?
-Jak mozesz.
-Ok.Chodzmy tylko do mojego samochodu.
-Ok.
Idac do samochodu bylam bardzo szczesliwa,ze w koncu zobacze Marco i w dodatku dowiem sie gdzie mieszka.
Kevin spytal:
-To ty jestes w kobiecej Borussi Dortmund? Ciebie widzialem u nas na treningu?
-Tak jestem. No i chyba.
-Fajnie,ze dziewczyny lubia grac w pilke, a szczegolnie w takiej druzynie jak BVB.
-Noo..
Myslalam o Marco,wiec niezbyt interesowalo mnie co mowil Kevin.
-Okay.To jestesmy. Musisz isc ta ulica prosto i przedostatni dom po lewej.
-Dzieki..
-Prosze.Do zobaczenia!
Po
tych slowach odjechal.Ja tylko chwile myslalam o co mu chodzilo z tym
do zobaczenia,ale potem juz tylko szlam do Marco.Przedostatni dom po
lewej.Jest!Zadzwonilam do bramy. Od razu furtka zostala otwarta.Weszlam
po schodach i po chwili zastanowienia zapukalam do drzwi.Czekalam 2
minuty,bo liczylam!Otworzyl on.Czulam sie jak w niebie.Bylam taka
szczesliwa.On rzekl do mnie:
-Tak?
Zamiast odpowiedziec,patrzalam na niego z niedowierzaniem,ze tu jestem.Jednak musialam cos powiedziec:
-Aa..yy..e...Czesc.Pamietasz mnie ee..yy z treningu ?
-No jasne! Jak mozna by zapomniec taka dziewczyne!Wiesz co,moze wejdziesz?
Chcialam krzyknac:'Taaak!!!',ale powiedzialam spokojnie:
-Dobrze..
Wchodzac rozgladalam sie po domu,patrzac na obrazy,zdjecia dyplomy.Bylam zachwycona!
-Chcesz moze cos do picia?
-Nie,dziekuje..
-Nie wstydz sie. Siadaj gdzie chcesz i czuj sie jak u siebie.
-Jak chcesz..
Bylam bardzo niesmiala,szczesliwa i zachwycona goscinnoscia Marco.Usiadlam na sofie,ktora wydawala sie byc nowa,wiec spytalam:
-Nowa sofa?
-Tak,podoba Ci sie?
Pomyslalam,czemu pyta o to mnie:
-Czemu mnie sie o to pytasz?
-Bo chce znac opinie ludzi,ktorych lubie.
Usmiechnelam sie i powiedzialam:
-Bardzo ladna,taka sama chcialam sobie kupic.
-No
to juz nie musisz,jak bedziesz chciala na niej usiadz to przyjdziesz.
Jesli byloby to rzadko to mam nadzieje,ze przyjdziesz mnie tez odwiedzic
wczesniej.
-No jasne!
Wtedy poczulam sie luzno.Potem dlugo rozmawialismy.Dopiero po kilku godzinach zobaczylam na zegarek i byla 20. Powiedzialam:
-Przepraszam,ale juz musze isc..
-Szkoda..A przyszlabys jutro? Albo ja do Ciebie?
-To ja Cie zapraszam do mnie. Moze byc?
-Jasne! A o ktorej?
-Mmm..16?
-Okay.
-To jestesmy umowieni.Moge Cie odwiezc,zebym wiedzial gdzie mieszkasz?
-Jasne.
Wyszlismy
z domu i poszlismy w kierunku jego samochodu.Byl duzy,przypominal
Jeep'a. Otworzyl mi drzwi,weszlam i Marco usiadl za kierownica. Przez 5
minut nie gadalismy,gdy nagle:
-Moze to glupie pytanie,ale masz kogos? W sensie chlopaka czy cos?
O moj Boze! Od razu odpowiedzialam,prawie krzyczac:
-Nie. A czemu pytasz?
-Ahh..nie zrozumiesz.
-Mhm.
Odwiozl
mnie do domu, pozegnalismy sie i weszlam do srodka. Wzielam goraca
kapiel i poszlam do lozka spac,czekajac na nastepne dni..
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
pisała: Paulina Kalinowska
P.s nawiązałam tu do mojego 3 rozdziału :*
piątek, 12 lipca 2013
środa, 10 lipca 2013
Rozdział 6
(Patrycja)
W tym samym czasie gdy Ada rozmawiała z Kubą, ja wybrałam się z Łukaszem na spacer. Poszliśmy do parku. Słońce po woli chowało się za budynkami. Idąc aleją nagle poczułam silny ból. Kiedy zerknęłam na moje ramię ujrzałam głęboką ranę z której sączyła się krew. Łukasz szybko pobiegł za chłopakiem, który prawdopodobnie ugodził mnie nożem. Ja lekko oszołomiona usiadłam na ławce, ciągle trzymając się za ramię. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, byłam sama, Łukasz gdzieś pobiegł. W głębi duszy miałam nadzieję, że złapie sprawcę tego całego zdarzenia. Po chwili spostrzegłam idącego w moją stronę piłkarza. Był sam. Wystraszyłam się, gdy zobaczyłam, że kuleje.
- Łukasz, co ci jest? - spytałam przestraszona, widząc jego nogę
- To nic poważnego, powiedz lepiej jak ty się czujesz? - nakazał łapiąc mnie za dłoń
- Dobrze, ale widzę, że twoja noga mocno krwawi! - krzyknęłam
- Nie martw się, lepiej jedźmy do szpitala. Trzeba będzie nas pozszywać. - zaśmiał się
- W takim stanie nie możesz prowadzić, wynajmij taksówkę! - powiedziałam głośno
- Masz rację. - zaczął spokojnie - Już dzwonię.
Czekając na taksówkę Łukasz usiadł obok mnie na ławce i mocno mnie przytulił. Przy nim czułam się bezpiecznie. Nagle obrońca mocniej ścisnął moją dłoń.
- Co się stało? - spytałam lekko zdezorientowana
- Ja dłużej nie wytrzymam, muszę ci coś powiedzieć... - spojrzał mi się prosto w oczy
- Wal śmiało! - oczekiwałam, aż Łukasz wydusi z siebie jakieś słowo
- No bo ja... Się w tobie zakochałem.. Kiedy tylko cię ujrzałem moje serce zabiło mocniej! - rzekł po chwili chłopak
- No proszę. To dobrze się składa, bo ja... Ja się w tobie również zakochałam... - rzekłam lekko się uśmiechając
Nagle zaczęliśmy się do siebie zbliżać, byliśmy już kilka milimetrów od siebie, gdy nagle usłyszeliśmy dźwięk klaksonu. Ten taksówkarz miał niesamowite wyczucie czasu. Szybko się od siebie oddaliliśmy po czym, po mimo bólu zaczęliśmy się śmiać. Wsiedliśmy do taksówki.
- Pozwolisz mi się teraz pocałować? - uśmiech nie schodził Łukaszowi z twarzy
- Nie pytaj, po prostu całuj. - nakazałam pewna siebie
Kiedy Łukasz zatopił swoje usta w moich poczułam się niesamowicie, jak w filmie. Tylko, że to nie był film, to było moje życie. Pocałunek ten był nadzwyczaj długi, oderwaliśmy się od siebie dopiero, gdy dojechaliśmy pod szpital. Chwile namiętności przerwał taksówkarz, dopominający się o należące się mu pieniądze. Łukasz mu zapłacił, po czym oboje wysiedliśmy z taksówki. Wchodząc do szpitala piłkarz złapał mnie za rękę. Podeszliśmy do recepcji. Stała tam starsza pani, która nakazała iść nam do gabinetu doktora Sullera. Idąc korytarzem mijaliśmy chorych, smutnych i przygnębionych ludzi. To był straszny widok. W końcu znaleźliśmy właściwy gabinet. Wchodząc do niego moim oczom ukazał się dobrze zbudowany mężczyzna podeszłego wieku. Kiedy nas spostrzegł wstał, wytrzeszczył oczy i spytał:
- Co się wam stało?
- Napadli na nas w parku, gdy byliśmy na spacerze. - odpowiedziałam zdecydowanie
- Ja mam uszkodzoną nogę, a moja dziewczyna ramię. - dodał Łukasz
Jego słowa mnie zamurowały. Spojrzałam się w jego błękitne tęczówki, a on w moje. Posłałam mu szczery uśmiech, on zrobił to samo.
- Dobrze, a więc chodźcie za mną zaraz zszyję wam te rany, bo są dosyć głębokie. Za mniej więcej pół godziny będziecie mogli iść do domu. - uśmiechnął się pan doktor
- Świetnie. - powiedział wesoło Łukasz
Tak jak powiedział doktor Suller pół godziny później wyszliśmy ze szpitala. Obrońca Borussi Dortmund okazał się bardzo miłym i opiekuńczym. O takim chłopaku właśnie marzyłam.
- Odprowadzę cię do domu. - Oznajmił chłopak obejmując moją talię.
- Dasz radę? - zaczęłam - Przecież masz zszytą nogę!
- Muszę się tobą zająć, jesteś dla mnie najważniejsza. - odparł piłkarz
Odprowadził mnie pod blok, w którym mieszkam. W oknach można było dostrzec przestraszone koleżanki. Spojrzałam na zegarek, było już bardzo późno. Gdy weszliśmy do mieszkania Adriana, Patrycja i Paulina wybiegły do nas. Kiedy zobaczyły nasze miny zrobiły wielkie oczy.
- Co się wam stało? - spytały wszystkie na raz
- Napadli na nas w parku. - odparł beznamiętnie Łukasz
- Chodźcie do kuchni, zrobię herbaty i wszystko nam opowiecie. - nakazała Adriana
- Dobrze... - odparłam ziewając
- Pati lepiej idź spać, jesteś bardzo zmęczona. - zmartwił się Łukasz
- Masz rację, a ciebie w takim stanie stąd nie wypuszczę. - powiedziałam patrząc na piłkarza
- Nie martw się zadzwonię po Kubę, on po niego przyjedzie. - stwierdziła Adriana
- W takim razie dobrej nocy życzę. - uśmiechnęłam się do chłopaka, który chwilę później mnie pocałował
Byłam tak zmęczona, że powoli doczłapałam się do łóżka. Nie miałam siły by zdjąć swoje ubrania, położyłam się tak jak stałam. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
pisała Patrycja Winiarska
Rozdział 5
(Adriana)
Widziałyśmy z Pauliną , że Patrycji W. spodobał się Lewy.
Paulinie Reus, Patrycji Lewy, Patrycji Piszczu, a mi?
Ze mną był taki problem. W życiu nie miałam chłopaka nie wiedziałam jak zagadać. Wkońcu jakby czytała mi w myślach podeszła do mnie Patrycja.
- A Ty Co taka zamyślona?
-Ja? Nie no co ty! Opowiadaj lepiej jak było na spotkaniu z Piszczkiem.
- A szkoda gadać...
-Co ? Aż tak źle?
-Nie... To znaczy...
-No mów !
- Spóźnił się, ja bałam się , że nie przyjdzie. I już miałam wracać , gdy zawoła mnie. Wiesz najpierw byłam na niego zła, ale mimo wszystko było cudnie.
- To czemu " szkoda gadać"?
-No bo zrobiłam mu awanture o to spóźnienie... Ale lepiej mów co tam u Ciebie? Każda sobie kogoś upatrzyła tylko nie ty.
-HAHAH A co muszę? :)
Tak w głębi duszy bardzo chciałam się spotkać z Kubą. Ale czułam , że to jak nie realne marzenie.
Nagle do Patrycji podszedł Łukasz z... Kubą.
- Hej Patrycja. - przywitał się Łukasz buziakiem w policzek dla mojej koleżanki z drużyny.
-Hej. To jest Ada.
- Cześć- Ada
-hej jestem Łukasz.
I nagle przedstawił się Kuba. poczułam jakby tysiąc motylków latało mi w brzuchu. pierwszy raz miałam takie uczucie. Czyżby się zakochała??
-Ada coś się stało? - Z zamyślenia wyrwała mnie Patrycja i dwóch piłkarzy Borussii.
-Słucham.. nie :)
Łukasz z Patrycją poszli gdzieś się przejść. Ja zostałam z Kubą.
-Co tutaj robisz? - zapytał uśmiechnięty kapitan reprezentacji Polski
- Gram.
Zdziwienie Jakuba było tak wielki , że nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Taka kruszynka?
No racja, budowa mojego ciała była drobniutka i raczej nie przeważały mięśnie.
Z Kubą zaczęłam gadać coraz luźniej.
- Wiesz musze iść do Jurgena ? idziesz ze mną?
-Tak, spoko.
I poszliśmy do Jurgena. Ten raczej zdziwił się gdy nas zobaczył razem.
- O Kuba nie podrywaj mi tu kadry dziewczyn , bo zakochane na piłce się nie skupią.
Odpowiedzial jak zwykle żartobliwie Klopp.
Potem był nasz trening.
Później spotkałam się z Kubą i wymieniliśmy telefonami. Wrócilam do domu i zmęczona zasnęłam.
-----
pisała Adriana Pilska
Widziałyśmy z Pauliną , że Patrycji W. spodobał się Lewy.
Paulinie Reus, Patrycji Lewy, Patrycji Piszczu, a mi?
Ze mną był taki problem. W życiu nie miałam chłopaka nie wiedziałam jak zagadać. Wkońcu jakby czytała mi w myślach podeszła do mnie Patrycja.
- A Ty Co taka zamyślona?
-Ja? Nie no co ty! Opowiadaj lepiej jak było na spotkaniu z Piszczkiem.
- A szkoda gadać...
-Co ? Aż tak źle?
-Nie... To znaczy...
-No mów !
- Spóźnił się, ja bałam się , że nie przyjdzie. I już miałam wracać , gdy zawoła mnie. Wiesz najpierw byłam na niego zła, ale mimo wszystko było cudnie.
- To czemu " szkoda gadać"?
-No bo zrobiłam mu awanture o to spóźnienie... Ale lepiej mów co tam u Ciebie? Każda sobie kogoś upatrzyła tylko nie ty.
-HAHAH A co muszę? :)
Tak w głębi duszy bardzo chciałam się spotkać z Kubą. Ale czułam , że to jak nie realne marzenie.
Nagle do Patrycji podszedł Łukasz z... Kubą.
- Hej Patrycja. - przywitał się Łukasz buziakiem w policzek dla mojej koleżanki z drużyny.
-Hej. To jest Ada.
- Cześć- Ada
-hej jestem Łukasz.
I nagle przedstawił się Kuba. poczułam jakby tysiąc motylków latało mi w brzuchu. pierwszy raz miałam takie uczucie. Czyżby się zakochała??
-Ada coś się stało? - Z zamyślenia wyrwała mnie Patrycja i dwóch piłkarzy Borussii.
-Słucham.. nie :)
Łukasz z Patrycją poszli gdzieś się przejść. Ja zostałam z Kubą.
-Co tutaj robisz? - zapytał uśmiechnięty kapitan reprezentacji Polski
- Gram.
Zdziwienie Jakuba było tak wielki , że nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Taka kruszynka?
No racja, budowa mojego ciała była drobniutka i raczej nie przeważały mięśnie.
Z Kubą zaczęłam gadać coraz luźniej.
- Wiesz musze iść do Jurgena ? idziesz ze mną?
-Tak, spoko.
I poszliśmy do Jurgena. Ten raczej zdziwił się gdy nas zobaczył razem.
- O Kuba nie podrywaj mi tu kadry dziewczyn , bo zakochane na piłce się nie skupią.
Odpowiedzial jak zwykle żartobliwie Klopp.
Potem był nasz trening.
Później spotkałam się z Kubą i wymieniliśmy telefonami. Wrócilam do domu i zmęczona zasnęłam.
-----
pisała Adriana Pilska
Rozdział 4
( Patrycja )
Po wczorajszym treningu pomimo że byłam wykończona wstałąm bardzo wcześnie gdyż postanowiłam pobiegać. Ubrałam na siebie dres , założyłam adidasy , wziełam mp3 i wyszłam z domu. Podczas biegania po parku zauważyłam znajomą mi twarz, to był Robert Lewandowski więc postanowiłam zagadać
-Witam pana-podbiegłam do niego
-o cześć a ty co tu robisz ?
-nie chciało mi sie spać więc stwierdziłam że pobiegam i mialam nadzieje ze cie tu spotkam
Kiedy to powiedziałam okazało sie że nie jest tu sam ponieważ chwilę później dobiegła do nas reszta zawodników a wraz z nimi trener Klopp. Miałam zamiar sie zmywać
-Gdzie lecisz-Robert chwycił mnie za ramię . Biegasz z nami
-No dobrze
Kiedy skończyliśmy biegać poszliśmy na boisko gdzie czekały już Paulina i Ada . Paula cały czas gadała z Marco co sprawiło że nawet mnie nie zauważyła
-Hej Ada -podeszłam aby sie przywitać-Paula widze zakochana na maxa
-No tak jakoś wyszło , odkąd zaczeli gadać na nikogo nie zwraca uwagi tylko na Marco . Gdy to powiedziała podszedł do nas Lewy
-Cześć dziewczyny co tak same stoicie ?
-No bo jakoś tak nie mamy z kim stać -zaśmiała sie Ada . Popatrzyła na mnie a ja cicho sie oddaliłam .
-A ty gdzie uciekasz ?-Lewy podbiegł do mnie i chwycił mnie za rękę
-Yyy no chciałam po prostu pobyc chwilke sama-skłamałam a że marna ze mnie kłamczucha od razu to wyczuł
-Tia jasne-uniósł brew do góry-a koleżanki tak zostawisz ?
-No dla cb moge -zaśmiałam się
-Wolna ? - zapytał chwytając mnie za rękę
-No wolna -uśmiechnęłam się- ale nie chce zostawić dziewczyn samych
-Jedna chyba sobie upatrzyła Marco
-Tak
Gadaliśmy tak przez cały trening . Ada i Paula widziały że coś sie szykuje. Teraz tylko czekać.
----------------------------------------------------------------
pisała Patrycja Wiśniewska
Po wczorajszym treningu pomimo że byłam wykończona wstałąm bardzo wcześnie gdyż postanowiłam pobiegać. Ubrałam na siebie dres , założyłam adidasy , wziełam mp3 i wyszłam z domu. Podczas biegania po parku zauważyłam znajomą mi twarz, to był Robert Lewandowski więc postanowiłam zagadać
-Witam pana-podbiegłam do niego
-o cześć a ty co tu robisz ?
-nie chciało mi sie spać więc stwierdziłam że pobiegam i mialam nadzieje ze cie tu spotkam
Kiedy to powiedziałam okazało sie że nie jest tu sam ponieważ chwilę później dobiegła do nas reszta zawodników a wraz z nimi trener Klopp. Miałam zamiar sie zmywać
-Gdzie lecisz-Robert chwycił mnie za ramię . Biegasz z nami
-No dobrze
Kiedy skończyliśmy biegać poszliśmy na boisko gdzie czekały już Paulina i Ada . Paula cały czas gadała z Marco co sprawiło że nawet mnie nie zauważyła
-Hej Ada -podeszłam aby sie przywitać-Paula widze zakochana na maxa
-No tak jakoś wyszło , odkąd zaczeli gadać na nikogo nie zwraca uwagi tylko na Marco . Gdy to powiedziała podszedł do nas Lewy
-Cześć dziewczyny co tak same stoicie ?
-No bo jakoś tak nie mamy z kim stać -zaśmiała sie Ada . Popatrzyła na mnie a ja cicho sie oddaliłam .
-A ty gdzie uciekasz ?-Lewy podbiegł do mnie i chwycił mnie za rękę
-Yyy no chciałam po prostu pobyc chwilke sama-skłamałam a że marna ze mnie kłamczucha od razu to wyczuł
-Tia jasne-uniósł brew do góry-a koleżanki tak zostawisz ?
-No dla cb moge -zaśmiałam się
-Wolna ? - zapytał chwytając mnie za rękę
-No wolna -uśmiechnęłam się- ale nie chce zostawić dziewczyn samych
-Jedna chyba sobie upatrzyła Marco
-Tak
Gadaliśmy tak przez cały trening . Ada i Paula widziały że coś sie szykuje. Teraz tylko czekać.
----------------------------------------------------------------
pisała Patrycja Wiśniewska
Rozdział 3
(Paulina)
Następnego dnia wstałam wcześnie
i napisałam do koleżanki, czy jest gotowa na 'trening'. Po 10 minutach była juz
u mnie i razem poszłyśmy do Borussen. Patrycja zaczęła rozmowę:
- Jak myślisz, ktoś nas zauważy
?
- Jestem pewna ze tak!
Weszłyśmy na boisko i usiadłyśmy
na murawie patrząc jak Borussen trenują. Od razu zauważył nas Reus i Lewy.
Zaczęli ze sobą rozmawiać, ale nie słyszałyśmy o czym.
W końcu Patrycja powiedziała:
- Chodź, podejdźmy do nich
bliżej!
Spojrzałam na nią z
nie dowierzeniem, ale jednocześnie z uśmiechem na twarzy:
- Jasne!!!
Podeszłyśmy bliżej i Marco podał
nam piłkę. Spojrzałyśmy na siebie i pomyślałam, żeby mu odkopnąć, ale gdy to
zrobiłam on znów nam podał piłkę. Wtedy nie wiedziałyśmy o co mu chodzi. Wzrok
wszystkich piłkarzy i sztabu szkoleniowego był skierowany wprost na nas.
Patrycja spojrzała na mnie i powiedziała:
- Pokażmy im co umiemy!
No wiec kiwnęłam tylko głową i
razem z koleżanką zaczęłyśmy biegać z piłką. Oni cały czas na nas patrzyli, a
my kopałyśmy i kiwałyśmy sie bez przerwy. Kiedy chciałyśmy zrobić cos innego,
Jürgen spojrzał na nas i powiedział:
-Sehr Gut!!
Patrycja i ja uśmiechnęłyśmy sie
bardzo i powiedziałyśmy: Vielen Dank (Bardzo dziękujemy). Trener Borussen zaczął
nas wypytywać czy gdzieś trenujemy, od jak dawna itd. W głębi duszy czułam, ze
to wspaniale uczucie, gdy ktoś taki jak Klopp mówi tak o Tobie i Twoich zdolnościach.
Nasza rozmowę przerwał telefon Adriany. Odebrała i to był jej tata.
Jak trening słoneczko?
Ee..Dobrze tato..właśnie sobie zrobiłyśmy
małą przerwę.
-No to kończyć i do roboty.
-Dobrze tato. Pa.
-Pa.
Powiedziałyśmy chłopakom, ze
musimy juz iść, bo chciałam jeszcze iść do sklepu i poszłyśmy.
-Tego dnia i tych miłych slow
nigdy nie zapomnę.
-Oj ja tez, ale pojdziemy tam
kiedys jeszcze? Prosze.
-No jasne!
Usmiechnelysmy sie do siebie i
weszlysmy do sklepu.
W sklepie Patrycja zapomniała co
chciała kupić. Jednak kiedy wychodziłyśmy przypomniała sobie, więc wróciłyśmy i
kupiła cole. Szukała jej z imieniem Robert ,ale nie znalazła wiec wzięła
'Freund'.
Wychodząc zaczęłam rozmowę:
-Patrycja..jak myślisz czy te
treningi są nam w ogóle potrzebne?
-Jasne! Przecież musimy sie kształcić
i rozwijać..a czemu pytasz?
-No bo sam trener powiedział, że
jesteśmy bardzo dobre, że mamy kiedyś przyjść..I sie zastanawiam, bo pamiętasz,
że zanim tu przyjechałyśmy juz same trenowałyśmy i szło nam całkiem nieźle?
-Tak pamiętam. Ale musimy tu zostać
nie tylko ze względu na rozwój.
-To dlaczego?
-No bo tutaj są tez Borussen i w
ogóle, powiedz chciałabyś poznać bliżej Marco ?
-No jasne..
-No widzisz! Juz koniec tematu
ciesz sie i trenuj .
-Tak jest.
Wszystkie moje myśli zaczęły myśleć
nad jednym zdaniem: 'chciałabyś poznać bliżej Marco?'..Bardzo tego chce, tylko
czy to sie uda?..Mam nadzieje, że tak..przecież jestem tutaj nie tylko dla piłki,
ale i dla niego.
-----------------------------------------------------------
pisała Paulina Kalinowska
Rozdział 2
(Patrycja)
Następnego dnia obudziłam się zmęczona. Nasz trener dał nam wczoraj niezły wycisk. Miałam nadzieję, że dzisiaj choć trochę odpoczniemy. Trening miał się zacząć o 13:00, to miałam jeszcze trochę czasu na przygotowanie się do niego. Jak każda dziewczyna nie wiedziałam w co się ubrać, lecz po dłuższym namyśle wybrałam czerwone rurki i bluzę o tym samym kolorze. Kiedy zjadłam śniadanie, zamknęłam mieszkanie i wyszłam na ulicę. Po 10 minutach znalazłam się na stadionie, od razu wkroczyłam do szatni, gdzie już czekały dziewczyny.
- Hejka. Zaraz znów będziemy się męczyć. - powiedziałam beznamiętnie
- Ciekawa jestem co dziś wymyśli nasz kochany trener... - odparła Adriana
- Pewnie coś bardzo męczącego, z resztą jak zwykle... - dodała Sandra
- My tu gadu-gadu, a tam na nas już czekają. - rzuciłam wychodząc z szatni
Po krótkim czasie wszystkie wbiegłyśmy na murawę. Trener wymyślił dla nas nowe, ale co najważniejsze trochę lżejsze ćwiczenia. Trening zleciał dość szybko, w drodze do szatni zaczęłyśmy rozmowę na temat naszego wczorajszego dialogu.
- To co? Idziemy na trening chłopaków? - spytałam ożywiona
- Pewnie, że tak! Tylko najpierw wypadałoby się przebrać. - powiedziała z uśmiechem Adriana
- Nie gadajmy tyle, tylko zabierajmy się za robotę. - rzuciła Patrycja wchodząc do szatni
W mgnieniu oka wszystkie się przebrałyśmy. Co było trochę dziwne, bo zazwyczaj w szatni spędzałyśmy większość czasu. Szybkim krokiem udałyśmy się w stronę murawy, gdzie było słychać śmiech chłopaków.
Niezauważone usiadłyśmy na trybunach. Moją uwagę zwrócił piękny szatyn, który bosko się uśmiechał. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek, nic mnie wtedy już nie obchodziło. Nagle spostrzegłam, że ów chłopak idzie w moją stronę. Wystraszyłam się. Nie wiedziałam co mam zrobić. Lecz postanowiłam czekać aż podejdzie. Wszystkie dziewczyny widząc to przemieściły się na trybunę wschodnią.
- Cześć. Mam na imię Łukasz, a ty? - spytał z czarującym uśmiechem na twarzy
- Patrycja. - wydukałam niewyraźnie
- Co tutaj robisz? - ponownie z jego ust wyszło pytanie
- Jestem po treningu, gram w żeńskiej drużynie Borussi. - uśmiechnęłam się i popatrzałam w jego błękitne oczy
- O, proszę, nie wiedziałem, że takie dziewczyny jak ty grają w piłkę. - powiedział
- To teraz już wiesz. - uśmiech nie schodził mi z twarzy
- Łukasz! Chodź na trening, a nie się obijasz! - krzyknął trener
- Ja muszę już iść, dasz mi swój numer telefonu? - zapytał mile
- Jak los będzie chciał to się jeszcze spotkamy, a teraz idź już na trening. - odparłam wpatrując się w jego oczy
Chłopak zbiegł z trybun. Ja w tym czasie szukałam wzrokiem dziewczyn, lecz gdy zobaczyłam, że wszystkie rozmawiają z poszczególnymi zawodnikami Borussi, postanowiłam iść do domu. Wkroczyłam jeszcze do szatni, by wziąć swoją torbę treningową. Kiedy szłam już korytarzem usłyszałam, że ktoś mnie woła.
- Pati, czekaj. - krzyknęła Sandra
- Słucham cię. - rzekłam, gdy ta była już koło mnie
- Łukasz kazał ci przekazać swój numer. - powiedziała wręczając mi karteczkę z numerem chłopaka
- Dziękuję za fatygę. - odrzekłam spokojnie
- Nie ma za co, a teraz wracam do Roberta i innych dziewczyn. Do zobaczenia. - krzyknęła biegnąc w stronę wejścia na murawę
W czasie drogi do domu, wskoczyłam na chwilę do kawiarni, na ciasto i latte. Do mieszkania weszłam o 20:25, wzięłam szybki prysznic, po czym udałam się do sypialni. Oczywiście przed pójściem spać włączyłam jeszcze laptopa by poszperać w internecie. Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu.
- "Kto się do mnie dobija, przecież jest już późno..." - pomyślałam, biorąc telefon do ręki
- Halo? - powiedziałam cicho
- Cześć! Z tej strony Łukasz, Patrycja dała mi twój numer. - powiedział wesoło chłopak
- Hej.. Czemu dzwonisz tak późno? - spytałam
- Przepraszam, ale nie mogłem czekać do jutra... - zaczął - Chciałem się ciebie zapytać czy umówiłabyś się ze mną jutro na stadionie przed twoim treningiem? - spytał nieśmiało
- Pewnie, że tak. A teraz już muszę kończyć, idę spać. Dobrej nocy. - powiedziałam ospale
- Dobranoc. - rzekł chłopak rozłączając się
Leżąc w łóżku długo jeszcze myślałam o Łukaszu i o jutrzejszym spotkaniu z nim.. Miałam nadzieję, że wszystko się uda, ale życie potrafi byś zaskakujące i nie oszczędza mi cierpienia..
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisała Patrycja Winiarska
Następnego dnia obudziłam się zmęczona. Nasz trener dał nam wczoraj niezły wycisk. Miałam nadzieję, że dzisiaj choć trochę odpoczniemy. Trening miał się zacząć o 13:00, to miałam jeszcze trochę czasu na przygotowanie się do niego. Jak każda dziewczyna nie wiedziałam w co się ubrać, lecz po dłuższym namyśle wybrałam czerwone rurki i bluzę o tym samym kolorze. Kiedy zjadłam śniadanie, zamknęłam mieszkanie i wyszłam na ulicę. Po 10 minutach znalazłam się na stadionie, od razu wkroczyłam do szatni, gdzie już czekały dziewczyny.
- Hejka. Zaraz znów będziemy się męczyć. - powiedziałam beznamiętnie
- Ciekawa jestem co dziś wymyśli nasz kochany trener... - odparła Adriana
- Pewnie coś bardzo męczącego, z resztą jak zwykle... - dodała Sandra
- My tu gadu-gadu, a tam na nas już czekają. - rzuciłam wychodząc z szatni
Po krótkim czasie wszystkie wbiegłyśmy na murawę. Trener wymyślił dla nas nowe, ale co najważniejsze trochę lżejsze ćwiczenia. Trening zleciał dość szybko, w drodze do szatni zaczęłyśmy rozmowę na temat naszego wczorajszego dialogu.
- To co? Idziemy na trening chłopaków? - spytałam ożywiona
- Pewnie, że tak! Tylko najpierw wypadałoby się przebrać. - powiedziała z uśmiechem Adriana
- Nie gadajmy tyle, tylko zabierajmy się za robotę. - rzuciła Patrycja wchodząc do szatni
W mgnieniu oka wszystkie się przebrałyśmy. Co było trochę dziwne, bo zazwyczaj w szatni spędzałyśmy większość czasu. Szybkim krokiem udałyśmy się w stronę murawy, gdzie było słychać śmiech chłopaków.
Niezauważone usiadłyśmy na trybunach. Moją uwagę zwrócił piękny szatyn, który bosko się uśmiechał. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek, nic mnie wtedy już nie obchodziło. Nagle spostrzegłam, że ów chłopak idzie w moją stronę. Wystraszyłam się. Nie wiedziałam co mam zrobić. Lecz postanowiłam czekać aż podejdzie. Wszystkie dziewczyny widząc to przemieściły się na trybunę wschodnią.
- Cześć. Mam na imię Łukasz, a ty? - spytał z czarującym uśmiechem na twarzy
- Patrycja. - wydukałam niewyraźnie
- Co tutaj robisz? - ponownie z jego ust wyszło pytanie
- Jestem po treningu, gram w żeńskiej drużynie Borussi. - uśmiechnęłam się i popatrzałam w jego błękitne oczy
- O, proszę, nie wiedziałem, że takie dziewczyny jak ty grają w piłkę. - powiedział
- To teraz już wiesz. - uśmiech nie schodził mi z twarzy
- Łukasz! Chodź na trening, a nie się obijasz! - krzyknął trener
- Ja muszę już iść, dasz mi swój numer telefonu? - zapytał mile
- Jak los będzie chciał to się jeszcze spotkamy, a teraz idź już na trening. - odparłam wpatrując się w jego oczy
Chłopak zbiegł z trybun. Ja w tym czasie szukałam wzrokiem dziewczyn, lecz gdy zobaczyłam, że wszystkie rozmawiają z poszczególnymi zawodnikami Borussi, postanowiłam iść do domu. Wkroczyłam jeszcze do szatni, by wziąć swoją torbę treningową. Kiedy szłam już korytarzem usłyszałam, że ktoś mnie woła.
- Pati, czekaj. - krzyknęła Sandra
- Słucham cię. - rzekłam, gdy ta była już koło mnie
- Łukasz kazał ci przekazać swój numer. - powiedziała wręczając mi karteczkę z numerem chłopaka
- Dziękuję za fatygę. - odrzekłam spokojnie
- Nie ma za co, a teraz wracam do Roberta i innych dziewczyn. Do zobaczenia. - krzyknęła biegnąc w stronę wejścia na murawę
W czasie drogi do domu, wskoczyłam na chwilę do kawiarni, na ciasto i latte. Do mieszkania weszłam o 20:25, wzięłam szybki prysznic, po czym udałam się do sypialni. Oczywiście przed pójściem spać włączyłam jeszcze laptopa by poszperać w internecie. Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu.
- "Kto się do mnie dobija, przecież jest już późno..." - pomyślałam, biorąc telefon do ręki
- Halo? - powiedziałam cicho
- Cześć! Z tej strony Łukasz, Patrycja dała mi twój numer. - powiedział wesoło chłopak
- Hej.. Czemu dzwonisz tak późno? - spytałam
- Przepraszam, ale nie mogłem czekać do jutra... - zaczął - Chciałem się ciebie zapytać czy umówiłabyś się ze mną jutro na stadionie przed twoim treningiem? - spytał nieśmiało
- Pewnie, że tak. A teraz już muszę kończyć, idę spać. Dobrej nocy. - powiedziałam ospale
- Dobranoc. - rzekł chłopak rozłączając się
Leżąc w łóżku długo jeszcze myślałam o Łukaszu i o jutrzejszym spotkaniu z nim.. Miałam nadzieję, że wszystko się uda, ale życie potrafi byś zaskakujące i nie oszczędza mi cierpienia..
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisała Patrycja Winiarska
Rozdział 1
(Adriana)
Jak każdego dnia wyszłam rano z domu na trening na Signal Iduna Park.
Dobrze , że nasz blok był tak blisko stadionu, bo korki na mieście były ogromne.
Po drodze spotkałam Patrycję Winiarską. Naszą napastniczkę.
-Hej!
-Hej! Gotowa na trening nasza Pani napastnik?
-Zawsze.
Pośmiałyśmy się i weszłyśmy na Stadion. Miałyśmy jeszcze sporo czasu , więc poszłyśmy do Jurgena Klopa, naszego trenera.
- Dzień Dobry trenerze - powiedzialysmy chórem
- Hahahahah. Wzorowe piłkarki zawsze szybciej?
- Nie chcemy się spóźniać- odpowiedziałam.
-Dobrze. Macie klucz do szatni.
Razem z Patrycją poszłyśmy się przebrać . Spojrzałam na siebie. Nie wierzyłam... Miałam na sobie trykot z Borussi. Uśmiechnełam się. Nagle dostałam sms-a od Taty.
" Już na treningu? pamiętaj , że pojechałaś tam trenować , a ni umawiać się z chłopakami"
Pokręciłam głową i zostawiłam tego sms-a bez odpowiedzi, bo do szatni zeszła się reszta dziewczyn.
Wyszłyśmy na trening. Najpierw bieganie.
Gdybym nie biegała , kiedyś z mamą codziennie teraz nie miałabym takie formy. Potem były ćwiczenia z taśmami i w końcu z piłkami.
Po treningu jak zwykle zmęczone weszłyśmy do szatani. Przebrałyśmy się już bezsilne. Nagle jedna z nas ( polek) wpadła na pomysł , by pójść na trening BVB chłopaków.
Tata chyba przewiduje przyszłość. Ale jednak nie poszłyśmy . Umówiłyśmy się jednak kolejnego dnia , bo ja musiałam dziś coś załatwić na mieście , a chciałyśmy iść razem.
-Okej to jutro!
_Okej.
Pożegnałyśmy się z trenerem i poszłyśmy do domu.
Ja zadzwoniła stęskniona do przyjaciółki ,która mieszka teraz w Tokyo, a potem wyruszyłam na miasto.
---------------------------------------------------------------------------------
Pisała Adriana Pilska :)
Jak każdego dnia wyszłam rano z domu na trening na Signal Iduna Park.
Dobrze , że nasz blok był tak blisko stadionu, bo korki na mieście były ogromne.
Po drodze spotkałam Patrycję Winiarską. Naszą napastniczkę.
-Hej!
-Hej! Gotowa na trening nasza Pani napastnik?
-Zawsze.
Pośmiałyśmy się i weszłyśmy na Stadion. Miałyśmy jeszcze sporo czasu , więc poszłyśmy do Jurgena Klopa, naszego trenera.
- Dzień Dobry trenerze - powiedzialysmy chórem
- Hahahahah. Wzorowe piłkarki zawsze szybciej?
- Nie chcemy się spóźniać- odpowiedziałam.
-Dobrze. Macie klucz do szatni.
Razem z Patrycją poszłyśmy się przebrać . Spojrzałam na siebie. Nie wierzyłam... Miałam na sobie trykot z Borussi. Uśmiechnełam się. Nagle dostałam sms-a od Taty.
" Już na treningu? pamiętaj , że pojechałaś tam trenować , a ni umawiać się z chłopakami"
Pokręciłam głową i zostawiłam tego sms-a bez odpowiedzi, bo do szatni zeszła się reszta dziewczyn.
Wyszłyśmy na trening. Najpierw bieganie.
Gdybym nie biegała , kiedyś z mamą codziennie teraz nie miałabym takie formy. Potem były ćwiczenia z taśmami i w końcu z piłkami.
Po treningu jak zwykle zmęczone weszłyśmy do szatani. Przebrałyśmy się już bezsilne. Nagle jedna z nas ( polek) wpadła na pomysł , by pójść na trening BVB chłopaków.
Tata chyba przewiduje przyszłość. Ale jednak nie poszłyśmy . Umówiłyśmy się jednak kolejnego dnia , bo ja musiałam dziś coś załatwić na mieście , a chciałyśmy iść razem.
-Okej to jutro!
_Okej.
Pożegnałyśmy się z trenerem i poszłyśmy do domu.
Ja zadzwoniła stęskniona do przyjaciółki ,która mieszka teraz w Tokyo, a potem wyruszyłam na miasto.
---------------------------------------------------------------------------------
Pisała Adriana Pilska :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)