W tym samym czasie gdy Ada rozmawiała z Kubą, ja wybrałam się z Łukaszem na spacer. Poszliśmy do parku. Słońce po woli chowało się za budynkami. Idąc aleją nagle poczułam silny ból. Kiedy zerknęłam na moje ramię ujrzałam głęboką ranę z której sączyła się krew. Łukasz szybko pobiegł za chłopakiem, który prawdopodobnie ugodził mnie nożem. Ja lekko oszołomiona usiadłam na ławce, ciągle trzymając się za ramię. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, byłam sama, Łukasz gdzieś pobiegł. W głębi duszy miałam nadzieję, że złapie sprawcę tego całego zdarzenia. Po chwili spostrzegłam idącego w moją stronę piłkarza. Był sam. Wystraszyłam się, gdy zobaczyłam, że kuleje.
- Łukasz, co ci jest? - spytałam przestraszona, widząc jego nogę
- To nic poważnego, powiedz lepiej jak ty się czujesz? - nakazał łapiąc mnie za dłoń
- Dobrze, ale widzę, że twoja noga mocno krwawi! - krzyknęłam
- Nie martw się, lepiej jedźmy do szpitala. Trzeba będzie nas pozszywać. - zaśmiał się
- W takim stanie nie możesz prowadzić, wynajmij taksówkę! - powiedziałam głośno
- Masz rację. - zaczął spokojnie - Już dzwonię.
Czekając na taksówkę Łukasz usiadł obok mnie na ławce i mocno mnie przytulił. Przy nim czułam się bezpiecznie. Nagle obrońca mocniej ścisnął moją dłoń.
- Co się stało? - spytałam lekko zdezorientowana
- Ja dłużej nie wytrzymam, muszę ci coś powiedzieć... - spojrzał mi się prosto w oczy
- Wal śmiało! - oczekiwałam, aż Łukasz wydusi z siebie jakieś słowo
- No bo ja... Się w tobie zakochałem.. Kiedy tylko cię ujrzałem moje serce zabiło mocniej! - rzekł po chwili chłopak
- No proszę. To dobrze się składa, bo ja... Ja się w tobie również zakochałam... - rzekłam lekko się uśmiechając
Nagle zaczęliśmy się do siebie zbliżać, byliśmy już kilka milimetrów od siebie, gdy nagle usłyszeliśmy dźwięk klaksonu. Ten taksówkarz miał niesamowite wyczucie czasu. Szybko się od siebie oddaliliśmy po czym, po mimo bólu zaczęliśmy się śmiać. Wsiedliśmy do taksówki.
- Pozwolisz mi się teraz pocałować? - uśmiech nie schodził Łukaszowi z twarzy
- Nie pytaj, po prostu całuj. - nakazałam pewna siebie
Kiedy Łukasz zatopił swoje usta w moich poczułam się niesamowicie, jak w filmie. Tylko, że to nie był film, to było moje życie. Pocałunek ten był nadzwyczaj długi, oderwaliśmy się od siebie dopiero, gdy dojechaliśmy pod szpital. Chwile namiętności przerwał taksówkarz, dopominający się o należące się mu pieniądze. Łukasz mu zapłacił, po czym oboje wysiedliśmy z taksówki. Wchodząc do szpitala piłkarz złapał mnie za rękę. Podeszliśmy do recepcji. Stała tam starsza pani, która nakazała iść nam do gabinetu doktora Sullera. Idąc korytarzem mijaliśmy chorych, smutnych i przygnębionych ludzi. To był straszny widok. W końcu znaleźliśmy właściwy gabinet. Wchodząc do niego moim oczom ukazał się dobrze zbudowany mężczyzna podeszłego wieku. Kiedy nas spostrzegł wstał, wytrzeszczył oczy i spytał:
- Co się wam stało?
- Napadli na nas w parku, gdy byliśmy na spacerze. - odpowiedziałam zdecydowanie
- Ja mam uszkodzoną nogę, a moja dziewczyna ramię. - dodał Łukasz
Jego słowa mnie zamurowały. Spojrzałam się w jego błękitne tęczówki, a on w moje. Posłałam mu szczery uśmiech, on zrobił to samo.
- Dobrze, a więc chodźcie za mną zaraz zszyję wam te rany, bo są dosyć głębokie. Za mniej więcej pół godziny będziecie mogli iść do domu. - uśmiechnął się pan doktor
- Świetnie. - powiedział wesoło Łukasz
Tak jak powiedział doktor Suller pół godziny później wyszliśmy ze szpitala. Obrońca Borussi Dortmund okazał się bardzo miłym i opiekuńczym. O takim chłopaku właśnie marzyłam.
- Odprowadzę cię do domu. - Oznajmił chłopak obejmując moją talię.
- Dasz radę? - zaczęłam - Przecież masz zszytą nogę!
- Muszę się tobą zająć, jesteś dla mnie najważniejsza. - odparł piłkarz
Odprowadził mnie pod blok, w którym mieszkam. W oknach można było dostrzec przestraszone koleżanki. Spojrzałam na zegarek, było już bardzo późno. Gdy weszliśmy do mieszkania Adriana, Patrycja i Paulina wybiegły do nas. Kiedy zobaczyły nasze miny zrobiły wielkie oczy.
- Co się wam stało? - spytały wszystkie na raz
- Napadli na nas w parku. - odparł beznamiętnie Łukasz
- Chodźcie do kuchni, zrobię herbaty i wszystko nam opowiecie. - nakazała Adriana
- Dobrze... - odparłam ziewając
- Pati lepiej idź spać, jesteś bardzo zmęczona. - zmartwił się Łukasz
- Masz rację, a ciebie w takim stanie stąd nie wypuszczę. - powiedziałam patrząc na piłkarza
- Nie martw się zadzwonię po Kubę, on po niego przyjedzie. - stwierdziła Adriana
- W takim razie dobrej nocy życzę. - uśmiechnęłam się do chłopaka, który chwilę później mnie pocałował
Byłam tak zmęczona, że powoli doczłapałam się do łóżka. Nie miałam siły by zdjąć swoje ubrania, położyłam się tak jak stałam. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
pisała Patrycja Winiarska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz