środa, 10 lipca 2013

Rozdział 2

(Patrycja)
  Następnego dnia obudziłam się zmęczona. Nasz trener dał nam wczoraj niezły wycisk. Miałam nadzieję, że dzisiaj choć trochę odpoczniemy. Trening miał się zacząć o 13:00, to miałam jeszcze trochę czasu na przygotowanie się do niego. Jak każda dziewczyna nie wiedziałam w co się ubrać, lecz po dłuższym namyśle wybrałam czerwone rurki i bluzę o tym samym kolorze. Kiedy zjadłam śniadanie, zamknęłam mieszkanie i wyszłam na ulicę. Po 10 minutach znalazłam się na stadionie, od razu wkroczyłam do szatni, gdzie już czekały dziewczyny.
- Hejka. Zaraz znów będziemy się męczyć. - powiedziałam beznamiętnie
- Ciekawa jestem co dziś wymyśli nasz kochany trener... - odparła Adriana
- Pewnie coś bardzo męczącego, z resztą jak zwykle... - dodała Sandra
- My tu gadu-gadu, a tam na nas już czekają. - rzuciłam wychodząc z szatni
  Po krótkim czasie wszystkie wbiegłyśmy na murawę. Trener wymyślił dla nas nowe, ale co najważniejsze trochę lżejsze ćwiczenia. Trening zleciał dość szybko, w drodze do szatni zaczęłyśmy rozmowę na temat naszego wczorajszego dialogu.
- To co? Idziemy na trening chłopaków? - spytałam ożywiona
- Pewnie, że tak! Tylko najpierw wypadałoby się przebrać. - powiedziała z uśmiechem Adriana
- Nie gadajmy tyle, tylko zabierajmy się za robotę. - rzuciła Patrycja wchodząc do szatni
  W mgnieniu oka wszystkie się przebrałyśmy. Co było trochę dziwne, bo zazwyczaj w szatni spędzałyśmy większość czasu. Szybkim krokiem udałyśmy się w stronę murawy, gdzie było słychać śmiech chłopaków.
Niezauważone usiadłyśmy na trybunach. Moją uwagę zwrócił piękny szatyn, który bosko się uśmiechał. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek, nic mnie wtedy już nie obchodziło. Nagle spostrzegłam, że ów chłopak idzie w moją stronę. Wystraszyłam się. Nie wiedziałam co mam zrobić. Lecz postanowiłam czekać aż podejdzie. Wszystkie dziewczyny widząc to przemieściły się na trybunę wschodnią.
- Cześć. Mam na imię Łukasz, a ty? - spytał z czarującym uśmiechem na twarzy
- Patrycja. - wydukałam niewyraźnie
- Co tutaj robisz? - ponownie z jego ust wyszło pytanie
- Jestem po treningu, gram w żeńskiej drużynie Borussi. - uśmiechnęłam się i popatrzałam w jego błękitne oczy
- O, proszę, nie wiedziałem, że takie dziewczyny jak ty grają w piłkę. - powiedział
- To teraz już wiesz. - uśmiech nie schodził mi z twarzy
-  Łukasz! Chodź na trening, a nie się obijasz! - krzyknął trener
- Ja muszę już iść, dasz mi swój numer telefonu? - zapytał mile
- Jak los będzie chciał to się jeszcze spotkamy, a teraz idź już na trening. - odparłam wpatrując się w jego oczy
  Chłopak zbiegł z trybun. Ja w tym czasie szukałam wzrokiem dziewczyn, lecz gdy zobaczyłam, że wszystkie rozmawiają z poszczególnymi zawodnikami Borussi, postanowiłam iść do domu. Wkroczyłam jeszcze do szatni, by wziąć swoją torbę treningową.  Kiedy szłam już korytarzem usłyszałam, że ktoś mnie woła.
- Pati, czekaj. - krzyknęła Sandra
- Słucham cię. - rzekłam, gdy ta była już koło mnie
- Łukasz kazał ci przekazać swój numer. - powiedziała wręczając mi karteczkę z numerem chłopaka
- Dziękuję za fatygę. - odrzekłam spokojnie
- Nie ma za co, a teraz wracam do Roberta i innych dziewczyn. Do zobaczenia. - krzyknęła biegnąc w stronę wejścia na murawę
  W czasie drogi do domu, wskoczyłam na chwilę do kawiarni, na ciasto i latte. Do mieszkania weszłam o 20:25, wzięłam szybki prysznic, po czym udałam się do sypialni. Oczywiście przed pójściem spać włączyłam jeszcze laptopa by poszperać w internecie. Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu.
- "Kto się do mnie dobija, przecież jest już późno..." - pomyślałam, biorąc telefon do ręki
- Halo? - powiedziałam cicho
- Cześć! Z tej strony Łukasz, Patrycja dała mi twój numer. - powiedział wesoło chłopak
- Hej.. Czemu dzwonisz tak późno? - spytałam
- Przepraszam, ale nie mogłem czekać do jutra... - zaczął - Chciałem się ciebie zapytać czy umówiłabyś się ze mną jutro na stadionie przed twoim treningiem? - spytał nieśmiało
- Pewnie, że tak. A teraz już muszę kończyć, idę spać. Dobrej nocy. - powiedziałam ospale
- Dobranoc. - rzekł chłopak rozłączając się
  Leżąc w łóżku długo jeszcze myślałam o Łukaszu i o jutrzejszym spotkaniu z nim..  Miałam nadzieję, że wszystko się uda, ale życie potrafi byś zaskakujące i nie oszczędza mi cierpienia..

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisała Patrycja Winiarska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz